Czytasz

Jak zrobić płyn do baniek mydlanych?

Jak zrobić płyn do baniek mydlanych?

Bańki! Pamiętacie bańki? To była jazda! Za mojego dzieciństwa to był prawdziwy szał. Chyba tylko trzepak i sanki mogły się z tym równać pod względem frajdy. Tak, takie były czasy, no bo wiecie, nie było internetu, a gry komputerowe mieliśmy dwie na krzyż – szybko mogły się znudzić. Nie to co bańki! One się nam nigdy nie nudziły.

1. Czar wspomnień

Raz z siostrą i bratem zaszaleliśmy i każde kupiło sobie płyn do baniek. Ale płyn, wiadomo, w końcu musiał się zużyć (i to dość szybko, jeśli mam być szczery). Szkoda było, żeby pojemnik miał się zmarnować, więc wykombinowaliśmy, że zrobimy sobie własny płyn do baniek i go tu przelejemy. Zdolni przecież jesteśmy i takie tam…

Tylko że niestety coś poszło nie tak. Dobraliśmy chyba złe proporcje składników. Nie wiem zresztą. Grunt, że zamiast do baniek, wyszło nam do bani.

W końcu jednak po paru próbach nam się udało. Nie nacieszyłem się długo tym, jakże spektakularnym, sukcesem, bo zaraz po wypuszczeniu w daleki świat tych kilku pierwszych baniek, jak ostatnia ofiara przewróciłem pojemnik. A płyn rozlał się na komiksy, które jako kilkulatek namiętnie rysowałem.

Jakoś na dłuższy czas dałem sobie wtedy spokój z bańkami. Nie wiem, czemu, ale zapał jakoś minął. Tamta porażka wisi nade mną i kładzie się cieniem na całym moim życiu. Nie no, co wy! Jasne, że nie! Wkręcam was. A wy się tak dajecie?

mydlana bańka balansuje na roślinie

Ale, że nostalgia za latami dzieciństwa jest silna, a wszystko, co kiedyś było w modzie, po jakimś czasie musi nieuchronnie powrócić do łask, nie mamy wyjścia, moi państwo – trzeba zakasać rękawy i nauczyć się wreszcie robić porządny płyn do baniek. Inaczej nigdy nie poczujemy się całkowicie spełnieni. Do rzeczy zatem, bo czas tu tylko tracimy!

2. Czego potrzebujemy?

Same składniki są tak zwyczajne, że już patrząc na tę listę, widzimy, iż zrobienie tego płynu nie powinno nastręczać nam problemów. A są to (proszę o werble):

Woda – tak, z tym może być problem. Coraz o nią trudniej w ostatnich czasach. No dobrze, dobrze, już będę poważny. Trochę. Najlepsza do naszego celu byłaby woda destylowana, ale jak nie macie, to żaden problem. Kranówa też się nada.

Płyn do mycia naczyń – niestety nie wiem, który jest najlepszy. W zależności od źródła, są polecane przeróżne płyny. Naprawdę przewija się ich taka gama, że nawet nie będę tu rzucał nazwami, żeby nie robić kryptoreklamy. Zresztą, skoro każdy, jak się wydaje, używa innego płynu, i wszystkim jakoś te bańki wychodzą, to najwyraźniej nie ma większego znaczenia, który wybierzemy.

Gliceryna – to po to, żeby nasze bańki były trwalsze. Nie chcemy przecież, żeby znikały w mgnieniu oka. Gliceryna opóźnia parowanie wody, dlatego przedłuża życie naszym bańkom. Powinna być do kupienia w aptece. A jeśli nie ma (albo nie chce się wam teraz lecieć do apteki, bo pogoda nie zachęca), można w zastępstwie dodać do wody łyżkę cukru (może być cukier puder) – to powinno działać podobnie.

dziewczyna puszcza bańki mydlane

3. Jak to zrobić?

Teraz objawię wam sekrety tajemnej sztuki robienia płynu do baniek.

1. Mieszamy litr wody (ciepłej albo letniej).
2. Dodajemy dwie łyżki płynu do mycia naczyń.
3. No i jeszcze łyżkę gliceryny (lub cukru, jak to już wspominaliśmy).

I tyle. Wszystko. Skomplikowane? W żadnym razie. Sprawdźcie, czy u was działa. Jakie wam wyszły bańki? Czy spełniają wasze oczekiwania? Bo jeśli nie do końca, to można samemu trochę poeksperymentować. Zmienić nieco proporcje i zobaczyć, jaki będzie efekt. Jeśli odnotujecie poprawę, poczujecie satysfakcję, że odkryliście własny sposób robienia płynu do baniek i będziecie mogli dzielić się nim w internecie z innymi ludźmi, którym nostalgia każe powrócić do tej zabawy z dzieciństwa i przekazywać ją następnym pokoleniom.