Kilkanaście lat temu jednym z najpopularniejszych zobowiązań stały się kredyty hipoteczne we frankach, ponieważ kurs tej waluty był na bardzo korzystnym poziomie. To jednak się zmieniło, a frankowicze znaleźli się w trudnej sytuacji. Jaka była historia kredytów we frankach i co dziś się z nimi dzieje? Przedstawiamy.
Historia kredytów we frankach
Kredyt we frankach to częsty wybór Polaków (pomaga im np. www.kpsi.pro), dlatego nie powinno dziwić, że temat ten do dziś budzi wiele emocji. Historia zadłużeń hipotecznych denominowanych w walucie obcej rozpoczęła się w Polsce w 2004 roku. Banki wprowadzały oraz agresywnie promowały zobowiązania oparte na CHF, przekonując klientów że ze względu na rekordowo niski kurs franka szwajcarskiego wobec złotego, taka forma finansowania nieruchomości będzie najkorzystniejsza. Nikt nie brał jednak pod uwagę możliwych, drastycznych zmian kursu walutowego w długim terminie kredytowania, które zwykle rozciągało się na 25–30 lat.
W tym czasie nie tylko w Polsce rosło zainteresowanie kredytami we frankach szwajcarskich. Także w Niemczech, we Francji, Austrii czy w Bułgarii klienci chętnie decydowali się na takie oferty, przyciągnięci niskimi stopami procentowymi frank szwajcarskiego ustalonymi przez szwajcarski bank centralny. Dobra passa trwała mniej więcej do września 2008 roku, kiedy to w wyniku globalnego kryzysu finansowego rozpoczął się gwałtowny wzrost kursu franka. Co to oznaczało dla kredytobiorców? Przede wszystkim skokowy wzrost wysokości miesięcznych rat przy jednoczesnym niezmienionym saldzie zadłużenia w CHF.
Mechanizm denominacji, stosowany przez polskie banki, polegał na tym że kredyt udzielany był w złotych, ale przeliczany na franki po kursie kupna z dnia uruchomienia środków, a spłata następowała po kursie sprzedaży z dnia płatności raty. Konstrukcja ta skutkowała ryzykiem kursowym w całości przerzuconym na kredytobiorcę, podczas gdy bank osiągał dodatkowe zyski na spreadzie walutowym (różnicy między kursem kupna a sprzedaży).
Konsekwencje wzrostu kursu franka
Ze względu na to, że w następnych latach kurs franka szwajcarskiego stale wzrastał (od poziomu około 2,10 zł w 2004 roku do szczytowych 4,30 zł w 2015 roku), rosła też wysokość comiesięcznych rat. W konsekwencji saldo kredytów hipotecznych, przeliczone na złote, zwiększało się nawet o sto procent w stosunku do kwoty pierwotnie pożyczonej, mimo że część kapitału była już spłacona.
Osoby które nie były przygotowane na taką możliwość, zaczynały popadać w długi i bankrutowały. Często były zmuszone sprzedać swoje nieruchomości w sytuacji, gdy pozostałe do spłaty zadłużenie przewyższało wartość rynkową mieszkania lub domu. Dochodziło do sytuacji, w których mimo sprzedaży lokalu frankowicz nadal pozostawał z długiem wobec banku, co było szczególnie dramatyczne dla rodzin z dziećmi, które traciły dach nad głową.
Niektórzy kredytobiorcy zaczęli szukać pomocy u prawników specjalizujących się w sprawach kredytów frankowych, gdyż jak się często okazywało, nie wszystkie zapisy w umowach kredytowych były jasne i zgodne z prawem. Kancelarie walczyły o to, aby ich klienci odzyskali kwoty nienależnie świadczone na rzecz banku wynikające z niedozwolonych klauzul umownych. Inną możliwością zaproponowaną przez banki było przewalutowanie zadłużenia na złote, choć nie zawsze odbywało się to na warunkach oczekiwanych przez kredytobiorców — często po kursach znacznie zawyżonych, utrwalając ekonomiczną stratę.
Reakcja sektorów publicznego i prywatnego
W odpowiedzi na narastający problem, Komisja Nadzoru Finansowego wprowadziła w 2013 roku Rekomendację S, która faktycznie wyeliminowała możliwość udzielania nowych kredytów denominowanych lub indeksowanych do walut obcych. Dla już istniejących zobowiązań miało to jednak zerowe znaczenie — setki tysięcy rodzin nadal zmagało się z rosnącymi ratami i brakiem perspektywy stabilizacji.
Orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz polskich sądów stopniowo zaczęło wskazywać na abuzywność klauzul dotyczących mechanizmu indeksacji i spreadu walutowego. Pozwy o unieważnienie umów lub usunięcie niedozwolonych postanowień zaczęły przynosić pierwsze sukcesy dla kredytobiorców, choć procesy sądowe były długotrwałe i kosztowne.
Obecna sytuacja frankowiczów
Choć minęło już ponad 15 lat odkąd kurs franka znacząco się zwiększył, nadal brak systemowych i wiążących rozwiązań w związku z sytuacją kredytobiorców. Ci znajdują się w niejednoznacznej sytuacji prawnej i finansowej, gdyż waluta ta się ustabilizowała i utrzymuje się na poziomie 3,70–4,00 zł, co sprawia że raty są przewidywalne, choć nadal wyższe niż byłyby w złotych.
Przez te lata rząd niejednokrotnie obiecywał wdrożenie programów pomocowych. W 2017 roku głośno stało się o ustawie prezydenckiej o przewalutowaniu kredytów frankowych, która zakładała m.in. stworzenie funduszu wsparcia oraz Funduszu Restrukturyzacyjnego finansowanego przez banki. Niestety, projekt ustawy nigdy nie trafił do parlamentu z powodu sprzeciwu sektora bankowego oraz braku politycznej woli do jego przeforsowania.
Tematem tym zainteresowały się także inne ugrupowania polityczne w kolejnych kadencjach Sejmu, proponując różne warianty rozwiązań — od obligatoryjnego przewalutowania po częściowe umorzenie kapitału. Żadnych wiążących decyzji nadal jednak nie podjęto, a sprawa frankowiczów pozostaje nierozwiązana systemowo.
Dostępne opcje dla kredytobiorców frankowych
Frankowicze dysponują obecnie kilkoma możliwościami działania:
- Kontynuacja spłaty — można trwać w „zawieszeniu” w oczekiwaniu na pomoc od rządu, korzystając jednocześnie ze stabilnego kursu franka i kontynuując regularne spłaty według harmonogramu
- Przewalutowanie dobrowolne — eksperci często zalecają przewalutowanie na warunkach wynegocjowanych z bankiem, gdyż nigdy nie wiadomo jak waluta będzie się „zachowywać” w przyszłości; warto jednak szczegółowo przeanalizować proponowane warunki
- Droga sądowa indywidualna — można podjąć walkę w sądzie jeśli bank nienależnie pobierał świadczenia lub stosował niedozwolone klauzule umowne; orzecznictwo w ostatnich latach staje się coraz bardziej korzystne dla kredytobiorców
- Pozwy grupowe — w tym wypadku najskuteczniejsze okazują się pozwy zbiorowe, które pozwalają rozłożyć koszty procesu na wielu uczestników i zwiększają szanse na sukces
- Ugoda pozasądowa — niektóre banki proponują ugody zakładające częściowe umorzenie zobowiązania lub korzystne przewalutowanie; wymaga to indywidualnych negocjacji
Perspektywy i tendencje w orzecznictwie
Analiza wyroków sądowych z ostatnich lat pokazuje wyraźną tendencję do uznawania umów kredytów frankowych za nieważne ze względu na abuzywność klauzul walutowych. Sąd Najwyższy w uchwale z 2019 roku potwierdził że elimincja niedozwolonych postanowień może prowadzić do unieważnienia całej umowy, co skutkuje obowiązkiem zwrotu przez bank wszystkich pobranych świadczeń, a przez kredytobiorcę — otrzymanego kapitału bez odsetek.
Takie rozstrzygnięcia niosą ogromne konsekwencje finansowe dla sektora bankowego, szacowane na dziesiątki miliardów złotych. Banki w związku z tym tworzą rezerwy na potencjalne koszty związane z przegranymi procesami, co znajduje odzwierciedlenie w ich raportach finansowych.
Dla frankowiczów oznacza to realne szanse na korzystne rozwiązanie, choć droga sądowa wiąże się z ryzykiem procesowym, kosztami oraz długim czasem oczekiwania na prawomocne orzeczenie. Decyzja o wyborze konkretnej strategii powinna być poprzedzona szczegółową analizą umowy, konsultacją z prawnikiem oraz oceną własnej sytuacji finansowej.

brak komentarzy