READING

10 książek, które powinien przeczytać każdy mężczy...

10 książek, które powinien przeczytać każdy mężczyzna

flip i flap z książką

Bądźmy szczerzy – na pytanie, co powinien przeczytać każdy mężczyzna, nie istnieje poprawna odpowiedź. Żadne ministerstwo nie wydało póki co oficjalnego oświadczenia, co mamy czytać, i nikt nie będzie nas egzaminował ze znajomości książek „dla prawdziwych facetów”.

Na dobrą sprawę każdy z nas mógłby więc ułożyć własną listę tytułów i wszystkie byłyby tak samo uprawnione. Poniżej przedstawię moją – nie traktujcie jej całkiem na poważnie, bo w pełni uzasadnionej odpowiedzi na pytanie o męski kanon lektur po prostu nie ma.

Ta lista powstała bardziej na zasadzie skojarzeń – co przychodzi mi do głowy, gdy myślę o książkach, które jako facet poleciłbym do przeczytania innym facetom? A czytając, przyznacie, że te pomysły u mnie coraz dziwniejsze.

książki spięte paskiem

Alistair MacLean „Działa Navarony”

Lubimy sensacyjne historie na tle wojennym, prawda? Takie o kompaniach zgranych druhów, mających do wykonania misje niemożliwe. Pewnie, że lubimy – jesteśmy w końcu facetami, czy nie? A skoro tak, to czemu nie sięgnąć po jeden z największych klasyków MacLeana?

„Działa Navarony” to opowieść o grupie żołnierzy, którzy muszą zniszczyć dwa niemieckie działa umieszczone na greckiej wyspie. Misja wydaje się niemożliwa – forteca na skale, czas nagli, a każdy błąd oznacza śmierć. MacLean mistrzowsko buduje napięcie, opisując nie tylko same walki, ale też psychologię bohaterów pod presją.

Powieść ukazała się w 1957 roku i do dziś stanowi punkt odniesienia dla współczesnych thrillerów wojennych. Jeśli lubicie filmy o najtrudniejszych operacjach specjalnych, to „Działa Navarony” pokazują literacki pierwowzór całego gatunku.

Robert Ludlum „Tożsamość Bourne’a”

Z podobnych przyczyn trzeba przeczytać i to. Tu już bez wojny, ale jest sensacja, intryga i strzelanin ile się tylko zmieści. Wszystko, co faceci lubią najbardziej. Jeszcze wam tylko powiem, że książka Ludluma to całkiem co innego niż film (który mocno odbiega fabułą) i na dodatek nie ma w niej Matta Damona, co dla niektórych będzie samo w sobie zachętą.

Główny bohater budzi się na statku bez pamięci – nie wie, kim jest, skąd pochodzi, dlaczego ludzie chcą go zabić. Stopniowo odkrywa, że posiada niezwykłe umiejętności walki i przetrwania, ale ich źródło pozostaje tajemnicą. Ludlum zbudował książkę jak matrioszka – każda odpowiedź rodzi kolejne pytania, a tempo akcji nie opada nawet na moment.

Trylogia Bourne’a (bo to tylko pierwsza część) to arcydzieło literatury szpiegowskiej lat 80., które do dziś inspiruje autorów thrillerów. Czytając, zrozumiecie, dlaczego Hollywood tak chętnie sięga po te historie – choć ekranizacje zmieniły wiele wątków.

Robert Ervin Howard „Conan Barbarzyńca”

Opowieści Roberta E. Howarda o Conanie warto polecić jako lekcję poglądową na to, jak powszechnie wyobrażamy sobie męskość. Wszystkie stereotypowe ujęcia tego terminu kumulują się w słynnym literackim bohaterze, który to najpierw roztrzaskuje wszystkim czerepy swoją wielką szablą lub ciężką pięścią, a dopiero potem myśli.

miecz wbity w ziemię

A jak nie ma komu wypruwać flaków, to chleje na umór. I choć żaden z niego bystrzak czy elegant, to taka bije od niego barbarzyńska siła i pewność siebie, że niewiasty wręcz hurtowo się do niego kleją. A my, kryjąc zazdrość, wzruszamy tylko ramionami, bo i tak zawsze nam się wydawało, że dziewczyny lecą na prymitywów.

Howard tworzył opowieści o Conanie w latach 30. XX wieku, publikując je głównie w pulpowych magazynach. Dał nam archetyp barbarzyńcy-filozofa – człowieka prymitywnego, lecz kierującego się własnym kodeksem honoru. Conan nie dba o wykwintne maniery, ale nigdy nie łamie danego słowa i broni słabszych przed tyranią.

Czytając te historie, zobaczycie też, jak fantasy wyglądało przed Tolkienem – mniej eposów o walce dobra ze złem, więcej krwawych przygód w dziwnych krainach pełnych magii i potworów.

Arthur Ignatius Conan Doyle „Sherlock Holmes”

Tak jakoś od razu od Conana przeszedłem do Conan-Doyle’a. Naturalne skojarzenie myślowe. Choć sam Sherlock to na drugim końcu skali. Co pokazuje nam, że nie trzeba być przypakowanym barbarzyńcą, żeby budzić podziw. A to daje nam nadzieję, że skoro już nie możemy szpanować mięśniami, to za to nasz przenikliwy intelekt (który niewątpliwie posiadamy, a jakże!) zyska nam uznanie.

Czytajcie więc „Holmesa”, panowie, bo to pochwała intelektu, swobodnego kawalerskiego życia i prawdziwej przyjaźni między facetami. Holmes nigdy nie żeni się, nie angażuje emocjonalnie – jego życiem jest analiza, dedukcja, rozwiązywanie zagadek. Watson stanowi doskonałe uzupełnienie – nie dorównuje detektywowi bystrością, ale zapewnia mu ludzki wymiar i lojalność.

Doyle stworzył postać Holmesa w 1887 roku i choć wielokrotnie próbował się jej pozbyć (nawet wrzucając detektywa do wodospadu), czytelnicy domagali się kontynuacji. Dziś opowiadania i powieści o Holmesie to fundament literatury kryminalnej – każdy współczesny detektyw literacki czerpie z tego źródła.

Karol May „Winnetou”

Co?! Że jak?! A co to, PRL? Kto dziś w ogóle jeszcze czyta takie ramoty? Może tak właśnie teraz zawołaliście. Ale ja będę bronił „Winnetou” Maya, bo zaczytywałem się tym, chłopięciem będąc.

Indianin na koniu

W pełni ukształtowani faceci już pewnie po to nie sięgną, ale dla osób u progu męskości te klasyczne, trącące myszką, lecz przez to niepozbawione swoistego uroku przygody na Dzikim Zachodzie, to przecież sam miód! Nieskazitelni, szlachetni bohaterowie, będący godnym polecenia wzorem dla młodzieży, którzy kultywując piękną męską przyjaźń międzyrasową, wspólnie spuszczają łomot oprychom. Czego chcieć więcej?

Karol May nigdy nie był w Ameryce, gdy pisał trylogię o Winnetou – wszystko wymyślił, czerpiąc z innych książek i wyobraźni. Jego Dziki Zachód to kreacja literacka, nie reportaż. Ale właśnie ta wyidealizowana wizja – gdzie Old Shatterhand i wódz Apaczów walczą o sprawiedliwość – ukształtowała wyobrażenia pokoleń Europejczyków o amerykańskim pograniczu.

Czytać, młodzieży! Howgh!

James Matthew Barrie „Piotruś Pan”

A co! Prawdziwie męska lektura! Kto zaprzeczy, ma w pysk! Ale poważnie, panowie, tyle razy słyszymy od naszych żon/dziewczyn/narzeczonych, że faceci to nigdy nie dorastają. Że tak naprawdę w środku zawsze pozostają dziećmi. Syndrom Piotrusia Pana tak zwany. A skoro tak, to trzeba by to wreszcie przeczytać, żeby się dowiedzieć, o co właściwie mają do nas pretensje.

Barrie stworzył postać Piotrusia najpierw dla teatru (1904), potem dopiero powstała powieść (1911). To opowieść o chłopcu, który odmawia dorastania i mieszka w Nibylandii, gdzie każdy dzień to nowa przygoda. Brzmi pięknie? Ale Barrie pokazuje też ciemną stronę wiecznego dzieciństwa – Piotruś nie pamięta przeszłości, nie potrafi kochać, nie rozumie konsekwencji.

Psychologowie rzeczywiście używają terminu „syndrom Piotrusia Pana” na określenie mężczyzn unikających odpowiedzialności dorosłego życia. Może warto przeczytać oryginał, zanim ktoś zacznie Was tak nazywać?

Pismo Święte

Co, zaskoczeni? A przecież to jedyna w swoim rodzaju lektura, która stawia przed nami, jako mężczyznami, cały katalog patriarchów godnych obrania za wzór.

chłopak czyta biblię

Postacie i perypetie biblijnych bohaterów niosą nam, facetom, wiele morałów, które nauczają, jak mamy żyć. Na przykład, żeby nie ufać kobietom (że też ten Adam dał się tak omamić!). Albo żeby bez gadania robić to, co trzeba, zamiast narzekać i wymigiwać się od obowiązków (Jonasz). Albo żeby nie ufać kobietom (Holofernes dał się podejść Judycie i nie ma chłopa). I żeby pić z umiarem, a nie zalewać się w trupa (Noe). A, no i najważniejsze: żeby kobietom nie ufać (Samson to się dał wyrolować tej Dalili jak ostatni frajer)!

Oczywiście żartuję – Pismo Święte to znacznie więcej niż zbiór przestróg przed kobietami. To fundament kultury zachodniej, który ukształtował nasze pojęcie moralności, sprawiedliwości i męstwa. Postacie takie jak Dawid, Józef czy Paweł pokazują różne oblicza męskości – od wojownika po myśliciela.

Niezależnie od wiary, znajomość Biblii pozwala zrozumieć niezliczone odniesienia w literaturze, malarstwie, muzyce. Połowa metafor, których używamy codziennie, pochodzi właśnie stamtąd.

Henryk Sienkiewicz „Trylogia”

Trylogia Sienkiewicza to obowiązkowa literacka pozycja. Nie tylko dlatego, że przygoda goni tam przygodę. Spójrzcie tylko, ileż tam dla nas wspaniałych wzorców osobowych. Skorych do bitki i do wypitki, ale i pełnych poświęcenia bohaterów, stawiających dobro ogółu ponad własne. Połączonych prawdziwą męską przyjaźnią.

Jeśli taka lektura nie zrobi z nas mężów niezłomnych, u których to dowcip przedni i kawalerska fantazja, to ja już nie wiem. Sienkiewicz pisał Trylogię w latach 1884–1888, w okresie zaborów, gdy Polska nie istniała na mapach. Chciał „pokrzepić serca” rodaków, pokazując czasy, gdy Rzeczpospolita była potęgą.

„Ogniem i mieczem”, „Potop” i „Pan Wołodyjowski” to nie tylko przygodowe powieści – to lekcja historii podana w formie wciągającej opowieści. Choć Sienkiewicz wiele ubarwił i wyidealizował, podstawowe fakty historyczne pozostają prawdziwe.

Aha, a dlaczego tylko dwie trzecie Trylogii? Bądźmy szczerzy, dwie pierwsze części to ekstraordynaryjne exemplum przedniego pisarstwa, ale „Pan Wołodyjowski” to już niestety, waćpanowie, nie dotrzymuje pola. Nieraz zdaje się być po prostu, u kaduka, pospolitym romansidłem. A propos romansidła…

Seria Harlequin

Co? Literatura kobieca na liście książek dla facetów? Dobrze widzicie. Oczywiście faceci nie czytają takich rzeczy, ale może warto choć raz się poświęcić? Nie tylko dlatego, że lubimy się śmiać z takich szmir, ale żeby dowiedzieć się, jak płeć piękna wyobraża sobie ideał mężczyzny.

Sami powiedzcie, czy nie korci was, żeby poznać ten wyimaginowany, niedościgniony wzór faceta, któremu nigdy nie dorównamy? Romanse Harlequin publikowane są od 1949 roku i sprzedały się w miliardowych nakładach. To przemysł rozrywkowy z dokładnie określonymi regułami – bohater musi być przystojny, zamożny, początkowo niedostępny, ale w końcu ujarzmiany przez heroinkę.

para nad morzem

Analizując te schematy, zrozumiecie mechanizmy kobiecych fantazji – co wcale nie oznacza, że musicie im dorównywać w rzeczywistości. Tak jak kobiety nie oczekują, że będziecie wyglądać jak modele z okładek, tak i te romansowe wzorce to głównie eskapizm, nie instrukcja obsługi związku.

John Ronald Reuel Tolkien „Władca Pierścieni”

A to co tu robi? Skąd to się wzięło w tym zestawieniu? Czemu wrzuciłem to na listę książek, które powinien przeczytać każdy mężczyzna? Czy dlatego, że wszyscy bohaterowie, poza Eowiną, a jest ich od groma, to mężczyźni (Galadrielą i Arwena się nie liczą, bo to role epizodyczne)?

Nie. Sprawa jest dużo prostsza. Po prostu każdy powinien przeczytać „Władcę Pierścieni”. A jak każdy to każdy. Również każdy mężczyzna.

Tolkien pracował nad swoim dziełem ponad dekadę (1937–1949), tworząc nie tylko powieść, ale cały zmyślony świat – z językami, historią, geografią, mitologią. „Władca Pierścieni” to fundament współczesnego fantasy, punkt odniesienia dla wszystkich późniejszych autorów gatunku.

Ale to też opowieść o przyjaźni, poświęceniu i wytrwałości zwykłych istot wobec przytłaczającego zła. Frodo i Sam nie są wojownikami ani królewiczami – to mali hobbici, którzy mimo strachu idą naprzód. Właśnie dlatego ich historia porusza silniej niż kolejny epos o niezwyciężonym herosi.

Dam głowę, że niejeden z czytelników po zapoznaniu się z powyższą listą, pomyślał sobie: „Ale lipa. Sam ułożyłbym sto razy lepszą„. I właśnie to jest piękne! Każdy z was ma własną, lepszą listę (nawet jeśli wydaje mu się, że nie, to ona z pewnością jest gdzieś tam w środku i czeka na odkrycie).

A to paradoksalnie sprawia, że niepotrzebne nam są żadne listy. Bo prawdziwy mężczyzna jest pewny siebie i swoich opinii, sam więc wie, co mu się podoba. I nikt nie musi mu dyktować, co ma czytać.


  1. Kermit

    7 października

    Siedem na dziesięć to chyba całkiem ładny wynik, jak sądzicie? Trzeba mieć 10/10, żeby móc się uważać za prawdziwego faceta? Nie no, to lecę do biblioteki!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By using this form you agree with the storage and handling of your data by this website.