Czytasz

10 książek, które powinien przeczytać każdy mężczyzna

10 książek, które powinien przeczytać każdy mężczyzna

Co powinien przeczytać każdy mężczyzna? Bądźmy szczerzy, bo i nie ma się co oszukiwać – na to pytanie nie istnieje poprawna odpowiedź. Żadne ministerstwo nie wydało póki co oficjalnego oświadczenia, co mamy czytać, i nikt nie będzie nas egzaminował ze znajomości książek „dla prawdziwych facetów”.

Na dobrą sprawę każdy z nas mógłby więc ułożyć własną listę tytułów i one wszystkie byłyby tak samo uprawnione. Poniżej przedstawię wam moją. I nie, nie traktujcie jej całkiem na poważnie, bo poważnej, w pełni uprawnionej odpowiedzi na zadane na początku pytanie po prostu nie ma.

Ta lista powstała bardziej na zasadzie skojarzeń – co przychodzi mi do głowy, gdy myślę o książkach, które, jako facet, poleciłbym do przeczytania innym facetom? A czytając przyznacie, że te pomysły u mnie coraz dziwniejsze i dziwniejsze.

książki spięte paskiem

1. Alistair MacLean „Działa Navarony”

Lubimy takie sensacyjne historie na tle wojennym, prawda? Takie o kompaniach zgranych druhów, mających do wykonania misje niemożliwe. Pewnie, że lubimy – jesteśmy w końcu facetami, czy nie? A skoro tak, to czemu nie sięgnąć po jeden z tych największych klasyków MacLeana?

2. Robert Ludlum „Tożsamość Bourne’a”

Z podobnych przyczyn trzeba przeczytać i to. Tu już bez wojny, ale jest sensacja, intryga i strzelanin ile się tylko zmieści. Wszystko, co faceci lubią najbardziej. Jeszcze wam tylko powiem, że książka Ludluma to całkiem co innego niż film (który mocno odbiega fabułą) i na dodatek nie ma w niej Matta Damona, co dla niektórych będzie samo w sobie zachętą.

3. Robert Ervin Howard „Conan Barbarzyńca”

A opowieści Roberta E. Howarda o Conanie warto polecić jako lekcję poglądową na to, jak powszechnie wyobrażamy sobie męskość. Wszystkie stereotypowe ujęcia tego terminu kumulują się w słynnym literackim bohaterze, który to najpierw roztrzaskuje wszystkim czerepy swoją wielką szablą lub ciężką pięścią, a dopiero potem myśli.

miecz wbity w ziemię

A jak nie ma komu wypruwać flaków, to chleje na umór. I choć żaden z niego bystrzak czy elegant, to taka bije od niego barbarzyńska siła i pewność siebie, że niewiasty wręcz hurtowo się do niego kleją. A my, kryjąc zazdrość, wzruszamy tylko ramionami, bo i tak zawsze nam się wydawało, że dziewczyny lecą na prymitywów.

4. Arthur Ignatius Conan Doyle „Sherlock Holmes”

Tak jakoś od razu od Conana przeszedłem do Conan-Doyle’a. Naturalne skojarzenie myślowe. Choć sam Sherlock to na drugim końcu skali. Co pokazuje nam, że nie trzeba być przypakowanym barbarzyńcą, żeby budzić podziw. A to daje nam nadzieję, że skoro już nie możemy szpanować mięśniami, to za to nasz przenikliwy intelekt (który niewątpliwie posiadamy, a jakże!) zyska nam uznanie. Czytajcie więc „Holmesa”, panowie, bo to pochwała intelektu, swobodnego kawalerskiego życia i prawdziwej przyjaźni między facetami.

5. Karol May „Winnetou”

Co?! Że jak?! A co to, PRL? Kto dziś w ogóle jeszcze czyta takie ramoty? Może tak właśnie teraz zawołaliście. Ale ja będę bronił „Winnetou” Maya, bo zaczytywałem się tym, chłopięciem będąc.

Indianin na koniu

W pełni ukształtowani faceci już pewnie po to nie sięgną, ale dla osób u progu męskości te klasyczne, trącące myszką, lecz przez to niepozbawione swoistego uroku przygody na Dzikim Zachodzie, to przecież sam miód! Nieskazitelni, szlachetni bohaterowie, będący godnym polecenia wzorem dla młodzieży, którzy kultywując piękną męską przyjaźń międzyrasową, wspólnie spuszczają łomot oprychom. Czego chcieć więcej? Czytać, młodzieży! Howgh!

6. James Matthew Barrie „Piotruś Pan”

A co! Prawdziwie męska lektura! Kto zaprzeczy, ma w pysk!
Ale poważnie, panowie, tyle razy słyszymy od naszych żon/dziewczyn/narzeczonych, że faceci to nigdy nie dorastają. Że tak naprawdę w środku zawsze pozostają dziećmi. Syndrom Piotrusia Pana tak zwany. A skoro tak, to trzeba by to wreszcie przeczytać, żeby się dowiedzieć, o co właściwie mają do nas pretensje.

7. Pismo Święte

Co, zaskoczeni? A przecież to jedyna w swoim rodzaju lektura, która stawia przed nami, jako mężczyznami, cały katalog patriarchów godnych obrania za wzór.

chłopak czyta biblię

A postawy i perypetie biblijnych bohaterów niosą nam, facetom, wiele morałów, które nauczają, jak mamy żyć. Na przykład, żeby nie ufać kobietom (że też ten Adam dał się tak omamić!). Albo żeby bez gadania robić to, co trzeba, zamiast narzekać i wymigiwać się od obowiązków (Jonasz). Albo żeby nie ufać kobietom (Holofernes dał się podejść Judycie i nie ma chłopa!). I żeby pić z umiarem, a nie zalewać się w trupa (Noe). A, no i najważniejsze: żeby kobietom nie ufać (Samson to się dał wyrolować tej Dalili jak ostatni frajer)!

8. Henryk Sienkiewicz „Trylogia”

Trylogia Sienkiewicza to obowiązkowa literacka pozycja. Nie tylko dlatego, że przygoda goni tam przygodę. Spójrzcie tylko, ileż tam dla nas wspaniałych wzorców osobowych. Skorych do bitki i do wypitki, ale i pełnych poświęcenia bohaterów, stawiających dobro ogółu ponad własne. Połączonych prawdziwą męską przyjaźnią. Jeśli taka lektura nie zrobi z nas mężów niezłomnych, u których to dowcip przedni i kawalerska fantazja, to ja już nie wiem.

Aha, a dlaczego tylko dwie trzecie Trylogii? Bądźmy szczerzy, dwie pierwsze części to ekstraordynaryjne exemplum przedniego pisarstwa, ale „Pan Wołodyjowski” to już niestety, waćpanowie, nie dotrzymuje pola. Nieraz zdaje się być po prostu, u kaduka, pospolitym romansidłem. A propos romansidła…

9. Seria Harlequin

Co? Literatura kobieca na liście książek dla facetów? Dobrze widzicie. Oczywiście faceci nie czytają takich rzeczy, ale może warto choć raz się poświęcić? Nie tylko dlatego, że lubimy się śmiać z takich szmir, ale żeby dowiedzieć się, jak płeć piękna wyobraża sobie ideał mężczyzny. Sami powiedzcie, czy nie korci was, żeby poznać ten wyimaginowany, niedościgniony wzór faceta, któremu nigdy nie dorównamy?

para nad morzem

10. John Ronald Reuel Tolkien „Władca Pierścieni”

A to co tu robi? Skąd to się wzięło w tym zestawieniu? Czemu wrzuciłem to na listę książek, które powinien przeczytać każdy mężczyzna? Czy dlatego, że wszyscy bohaterowie, poza Eowiną, a jest ich od groma, to mężczyźni (Galadriela i Arwena się nie liczą, bo to role epizodyczne)?
Nie. Sprawa jest dużo prostsza. Po prostu każdy powinien przeczytać „Władcę Pierścieni”. A jak każdy to każdy. Również każdy mężczyzna.

Dam głowę, że niejeden z czytelników po zapoznaniu się z powyższą listą, pomyślał sobie: „Ale lipa. Sam ułożyłbym sto razy lepszą”. I właśnie to jest piękne! Każdy z was ma własną, lepszą listę (nawet, jeśli wydaje mu się, że nie, to ona z pewnością jest gdzieś tam w środku i czeka na odkrycie). A to paradoksalnie sprawia, że niepotrzebne nam są żadne listy. Bo prawdziwy mężczyzna jest pewny siebie i swoich opinii, sam więc wie, co mu się podoba. I nikt nie musi mu dyktować, co ma czytać.


  1. Kermit

    7 października

    Siedem na dziesięć to chyba całkiem ładny wynik, jak sądzicie? Trzeba mieć 10/10, żeby móc się uważać za prawdziwego faceta? Nie no, to lecę do biblioteki!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *