Pewność siebie i wiara we własne możliwości to cechy, które w znacznym stopniu są odpowiedzialne za osiąganie sukcesów oraz podążanie za ambicjami. Wartości te, tak ważne dla każdego człowieka, zaczynają się kształtować już od najwcześniejszego dzieciństwa i mają duży wpływ na życie dorosłe. Od dziecka więc powinno się zaczynać budowanie i wpajanie pewnych własności, które potem mogą znacznie ułatwić życie.
Uwierzyć w siebie
Pewność siebie opiera się w głównej mierze na wierze i zaufaniu. Wierze w siebie, swoje możliwości oraz ufaniu własnym osądom i przekonaniom. To na barkach rodziców spoczywa obowiązek dodawania wiary w siebie dziecku, by te zamiast bać się wszystkiego, okazywało ciekawość oraz chęci do poznawania nowych rzeczy. Miłość rodzica do dziecka to podstawa i to miłość bezwarunkowa, która stanowi fundament emocjonalnego bezpieczeństwa malucha. Budowanie poczucia własnej wartości polega przede wszystkim na zdobywaniu doświadczenia i każdy rodzic powinien zachęcać dziecko do poznawania świata, do nauki, by te w przyszłości nie obawiało się wyzwań. Trzeba mu poświęcić czas i uwagę, obserwować jego reakcje, celebrować małe odkrycia oraz tworzyć środowisko sprzyjające naturalnemu rozwojowi.
Ważnym elementem jest również sposób komunikacji z dzieckiem. Używanie pozytywnego języka, unikanie deprecjonujących określeń oraz dostrzeganie indywidualnych talentów malucha buduje w nim przekonanie o własnej unikalności. Zamiast stwierdzać „nie potrafisz”, lepiej powiedzieć „jeszcze się uczysz” – taka różnica w formułowaniu komunikatów wpływa na postrzeganie przez dziecko trudności jako naturalnego elementu rozwoju, a nie osobistej porażki.
Nauka samodzielności
Rodzice zazwyczaj we wszystkim chcą wyręczać dziecko, starając się, by te nie popełniało błędów ani, by przez przypadek nie zrobiło sobie krzywdy. Chcą je chronić, aż do przesady, a to jest błąd. Dziecko od najmłodszych lat będące pod kloszem, z wiekiem stanie się bardzo niepewne siebie i wylęknione oraz niezdolne do podejmowania jakichkolwiek samodzielnych decyzji, co może zaważyć na jego życiu dorosłym. Od najmłodszych lat powinno się uczyć malucha wykonywania pewnych czynności samodzielnie oraz podejmowania decyzji. Powinno uczyć się na błędach – raz się potknie, to następnym razem będzie bardziej uważało i co ważne, nie wolno krytykować je za popełnione błędy, a wszelkie sukcesy, nawet te najmniejsze – chwalić.
Stopniowe powierzanie zadań dostosowanych do wieku dziecka pozwala mu odkrywać własne możliwości. Dwulatek może próbować zakładać buty, czterolatek – nakrywać do stołu, a siedmiolatek – przygotować prostą kanapkę. Każda z tych czynności, choć dla dorosłego banalna, dla dziecka stanowi poważne przedsięwzięcie wymagające koncentracji i koordynacji. Pozwolenie na samodzielne próby, nawet jeśli będą niedoskonałe, uczy dziecko, że jego wysiłek ma wartość i że może wpływać na otaczającą rzeczywistość.
Równie ważne jest tworzenie przestrzeni do podejmowania wyborów. Pytanie „co chcesz dzisiaj na śniadanie – płatki czy tost?” czy „w jakie klocki chcesz się pobawić?” daje dziecku poczucie sprawczości. Nawet jeśli wybory są ograniczone przez rodziców, sam fakt możliwości decydowania rozwija umiejętność świadomego podejmowania decyzji i biorą za nie odpowiedzialność.
Pomoc i cierpliwość
To rodzice powinni pomagać dziecku w budowaniu własnej wartości. Nie odsuwać go od siebie, tylko sprawić, by czuło się kochane i potrzebne. Można przykładowo zrobić z dziecka swojego małego pomocnika i zachęcać je do pomocy w codziennych czynnościach. Co ważne – zachęcać, a nie nakazywać. Powierzanie mu obowiązków już od najmłodszych lat będzie sprawiało, że będzie czuło się potrzebne, oczywiście muszą to być obowiązki na miarę jego możliwości i sił, a w razie czego zaoferować mu pomoc. Trzeba również pamiętać o tym, że dziecko wszystko robi znacznie wolniej niż osoba dorosła, potrzebuje więcej czasu, a nawet znacznie więcej prób, by wykonać coś poprawnie. Należy uzbroić się w cierpliwość i nie poganiać malucha – ono się uczy i potrzebuje do tego czasu, a nie ciągłego pospieszania.
Wspólne wykonywanie zadań domowych ma dodatkową wartość – dziecko obserwuje dorosłego, uczy się technik, naśladuje ruchy i jednocześnie buduje więź opartą na współpracy. Taka forma spędzania czasu daje dziecku sygnał, że jego obecność i udział mają znaczenie, a nie są jedynie tolerowane. Warto przy tym doceniać wysiłek, nie tylko efekt – sformułowanie „widzę, jak bardzo się starałeś” działa silniej niż ogólne „dobrze zrobione”, ponieważ pokazuje, że rodzic dostrzega trud włożony w wykonanie zadania.
Cierpliwość rodziców w sytuacjach, gdy dziecko napotyka trudności, ma również wymiar edukacyjny. Maluch uczy się, że nie wszystko udaje się za pierwszym razem i że to normalne. Obserwując spokojną reakcję rodzica na niepowodzenie, przyswaja wzorzec radzenia sobie z frustracją, który będzie mógł zastosować w przyszłości samodzielnie.
Zaufanie i zakaz porównywania
Zaufanie jest bardzo ważne dla dziecka. To, że rodzice mu ufają i pozwalają coś zrobić, oznacza, że jest czegoś warte, że mu wierzą i wiedzą, że potrafi to zrobić, osiągnąć i że na nim polegają. To również zezwolenie na swobodne poznawanie świata i zbieranie doświadczenia. Ufanie dziecku nie oznacza rezygnacji z opieki, lecz świadome dawanie przestrzeni do samodzielnych działań w bezpiecznych warunkach. Dziecko, któremu pozwala się na eksperymentowanie, uczy się oceniać ryzyko i podejmować decyzje w oparciu o własne obserwacje.
Z drugiej strony, porównywanie dziecka do rówieśników czy rodzeństwa może działać niszcząco na jego samoocenę. Zdania w stylu „zobacz, jak Kasia ładnie rysuje, a ty…” czy „twój brat w tym wieku już potrafił…” tworzą poczucie niedoskonałości i wyścig, którego dziecko nigdy nie wygra. Każde dziecko rozwija się we własnym tempie i ma indywidualne predyspozycje – porównywanie neguje tę unikalność i sugeruje, że wartość malucha zależy od tego, jak wypada na tle innych. To prostą droga do obniżonej samooceny i lęku przed oceną.
Pójście w drugą stronę również nie jest dobrym rozwiązaniem. Pochwały są dobre i powinno się je stosować względem dziecka, chwaląc je za dobrze wykonaną pracę czy czynność, ale chwalenie poprzez pokazywanie, że jest w czymś lepsze od innych może w przyszłości zaowocować zbytnią pewnością siebie i arogancją, co raczej nie zjedna mu przychylności rówieśników, a w przyszłości może doprowadzić do zachwiania samooceny. Zdanie „jesteś najlepszy” stawia poprzeczkę niemożliwą do utrzymania – dziecko prędzej czy później napotka kogoś zdolniejszego i wtedy poczuje, że zawiodło oczekiwania.
Lepszym podejściem jest koncentracja na postępie dziecka względem jego własnych wcześniejszych osiągnięć. Zwroty w rodzaju „miesiąc temu to zadanie sprawiało ci trudność, a teraz zrobiłeś to bez pomocy” pokazują rzeczywisty rozwój i motywują do dalszej pracy. Taki sposób komunikacji buduje wewnętrzną motywację opartą na satysfakcji z własnego rozwoju, a nie na rywalizacji z otoczeniem.
Praktyczne sposoby wzmacniania samooceny na co dzień
Oprócz ogólnych zasad, warto wprowadzić konkretne rutyny wspierające budowanie pewności siebie. Jedną z nich może być rytuał wieczornych podsumowań, podczas którego dziecko opowiada o trzech rzeczach, które udało mu się dziś zrobić dobrze. Taka praktyka uczy dostrzegania własnych sukcesów i skupiania się na pozytywnych aspektach dnia.
Kolejnym elementem jest dawanie dziecku prawa głosu w sprawach rodzinnych. Wspólne planowanie weekendowego wyjazdu, wybór koloru ścian w jego pokoju czy decydowanie o menu na obiad – to wszystko sygnały, że opinia dziecka ma znaczenie i jest brana pod uwagę. Nawet jeśli ostateczna decyzja należy do rodziców, samo wysłuchanie i uwzględnienie perspektywy malucha buduje jego poczucie wartości.
Warto również tworzyć sytuacje, w których dziecko może być ekspertem w swojej dziedzinie. Jeśli maluch pasjonuje się dinozaurami, można poprosić go, by opowiedział gościom o swoich ulubionych gatunkach. Jeśli lubi rysować – powiesić jego prace na widocznym miejscu. Takie gesty pokazują, że rodzice doceniają zainteresowania dziecka i traktują je poważnie.
Rola akceptacji emocji w budowaniu pewności siebie
Dziecko, które dowiaduje się, że wszystkie emocje są naturalne i akceptowalne, zyskuje solidny fundament do rozwoju zdrowej samooceny. Pozwolenie na wyrażanie złości, smutku czy rozczarowania bez krytyki czy bagatelizowania uczy, że uczucia nie są oznaką słabości, a normalną częścią ludzkiego doświadczenia. Zamiast tłumić negatywne emocje, warto pomóc dziecku je nazwać i zrozumieć.
Gdy dziecko płacze po przegranym meczu, zdanie „nie płacz, to tylko zabawa” minimalizuje jego przeżycia i sugeruje, że reakcja emocjonalna jest niewłaściwa. Lepszym podejściem jest empatyczne „widzę, że bardzo cię to zasmuciło, bo naprawdę ci zależało” – takie sformułowanie waliduje uczucia i otwiera przestrzeń do rozmowy o sposobach radzenia sobie z porażką. Dziecko, które czuje, że jego emocje są rozumiane, łatwiej rozwija umiejętność pewnego wyrażania siebie i nie boi się pokazywać autentycznych reakcji.
Równie ważne jest modelowanie zdrowego podejścia do własnych błędów przez dorosłych. Rodzic, który głośno mówi „ojej, zapomniałam kupić mleka, trudno, jutro kupię” pokazuje dziecku, że pomyłki się zdarzają i nie są końcem świata. Taka postawa uczy, że wartość człowieka nie zależy od perfekcyjnego wykonania każdego zadania, a umiejętność przyjęcia niedoskonałości jest częścią dojrzałości emocjonalnej.

Mirabella
30 listopada
Dzieci są bardzo wrażliwe i potrzebują indywidualnego podejścia.